fbpx

Lustrzanki w ruch, czyli skąd się bierze empatia?

Plac zabaw. Wolna huśtawka, idziemy! Szczupła kobieta o zmęczonych, pełnych poświęcenia oczach powoli umieszcza synka w siedzisku, kiedy kątem oka dostrzega inną mamę pospiesznie zabierającą swoją pociechę z sąsiadującej huśtawki. Sama przyznała, że to nie pierwszy raz, takich reakcji ma w swoim życiu na pęczki.

Moje rodzinne miasto. Idzie grupka dzieci z opiekunami ze szkoły specjalnej. Z przeciwnej strony nadchodzi mama z dzieckiem. Zauważywszy grupę ludzi, pospiesznie przechodzi z synkiem na drugą stronę ulicy…

To nie są sytuacje hipotetyczne, to się dzieje na co dzień, koło nas. 

Zatrzymajmy się w tym miejscu na moment.

Wszyscy kierujemy się emocjami

Powiedz, co czujesz kiedy widzisz swoje uśmiechnięte dziecko? Uśmiechasz się, prawda? Spełnienie marzeń (i oczekiwań) każdego rodzica.

A co czujesz, kiedy Twoje dziecko jest zdenerwowane i – jak wiadomo – nie potrafi kontrolować swoich złych emocji, więc pewnie psoci, pyskuje? Większość z nas również się denerwuje, bo przecież dlaczego on tak mocno trzasnął tymi drzwiami? W naszym domu nie trzaskamy drzwiami! Oj, zaraz sobie porozmawiamy. 

Każde zachowanie dziecka to dla nas cenna informacja. Jednak bardzo często nie chcemy jej odczytać w imię zasad, jakie panują w naszej rodzinie. Dziecko nie ma prawa pokazać swoich złych emocji, bo zazwyczaj wtedy bywa niegrzeczne, nieposłuszne, robi nam na złość. A to już nam się nie podoba, prawda? Przecież to my rządzimy i narzucamy zasady. Dziecko nie będzie nami sterować! Dziwne, że oczekujemy od naszych latorośli umiejętności panowania nad negatywnymi emocjami, skoro bardzo często sami jej nie posiadamy…

A przyznaj, jak często kucasz, czy siadasz przy swoim dziecku rozmawiając z nim na wysokości jego oczu? Tak, by poczuł, że jesteśmy godni jego zaufania i może powiedzieć nam wszystko, co czuje? Czy starasz się z nim ROZMAWIAĆ o tym, co czuje, czy tylko egzekwujesz wynik niekontrolowanych emocji – jego złe zachowanie?

Całe szczęście żyjemy w czasach, kiedy rodzicielstwo bliskości nabiera mocy, nasza wiedza o psychologii i rozwoju dzieci jest coraz większa a, dodatkowo, w przestrzeni internetowej możemy spotkać osoby, które prostym językiem potrafią nam te obszary wyjaśnić. Mówię – całe szczęście – bo wreszcie dzieci zyskują prawo do swoich emocji i wyrażania siebie. Dlaczego to podkreślam? Bo dzięki temu, że emocje naszych dzieci są rozumiane, one szybciej nauczą się rozumieć emocje innych. Jak? To proste – stają się empatyczne.

Dzieci to nasze lustrzane odbicia

A to wszystko dzięki małym drzewkom w naszym mózgu zwanym neuronami lustrzanymi*. To one odpowiadają za naszą intuicję i empatię. Jednak ten układ neuronów nie rozwinie się sam z siebie. On potrzebuje bodźca, wzorca – Ciebie – do tego, by rozkwitł. Już w wieku ok. 18 miesięcy neurony lustrzane są gotowe by uczyć się zachowań i emocji. Poprzez obserwację mimiki twarzy rodzica, mowy ciała, czy reakcji na różne sytuacje dziecko zaraża się tymi samymi emocjami, co więcej – dostraja się do nich. Zauważ, że kiedy jesteśmy zdenerwowani, dzieci automatycznie stają się rozdrażnione, niepewne naszego następnego ruchu, niespokojne.

To nic innego jak zjawisko rezonansu, czyli intuicyjne przejmowanie uczuć. Zastanawiałeś się kiedyś dlaczego karmiąc małe dziecko łyżeczką często sami otwieramy buzię? Ten całkiem zabawny gest wywołuje nasza intuicja, która podpowiada, że jeśli my otworzymy buzię, dziecko automatycznie zrobi to samo – i dzięki temu zje to, co mu serwujemy. Lustrzane układy małego dziecka powodują, że jest ono skłonne do odtworzenia wszystkiego, co zostało zaobserwowane.

Wracając do siadania przy swoim dziecku i rozmawiania na poziomie jego oczu – jeśli pokażesz mu, że słuchasz – nie słyszysz – a słuchasz, poświęcasz czas na rozmowę i starasz się zrozumieć emocje, to układ lustrzany Twojego dziecka z pewnością to zarejestruje i nie raz zaskoczy Cię tym samym. Zrozumieniem i empatią. Jeśli jesteś troskliwy i opiekujesz się swoim partnerem, dziecko z dużą dozą prawdopodobieństwa będzie zachowywać się tak samo. Analogicznie, jeśli zabierzesz swoje dziecko z huśtawki sąsiadującej z „innym” chłopcem, nie sądzę, by zaczęło ono traktować „innych” rówieśników jako część swojego świata. 

A co jeśli nie uwzględniamy uczuć naszych dzieci? Co jeśli je za nie karzemy? Dziecko ma gorszy dzień – ma do tego prawo, prawda? No jak to, jak ono może podnieść na mnie głos, przecież jestem rodzicem! Hmm, a czy my – dorośli – opanowaliśmy do perfekcji panowanie nad WŁASNYMI negatywnymi emocjami? Nie sądzę. Pokazując dzieciom nasze zrozumienie, naszą empatię – pobudzimy ich neurony lustrzane do tego, by to zachowanie powieliły. Nie uwzględniając emocji naszych dzieci pozbawiamy ich możliwości wypracowania w sobie zachowań empatycznych. 

Empatycznie – czyli jak?

Temat empatii jest niezwykle ważny dla mnie, nie tylko jako współautorki „ABC empatii, bo wszyscy jesteśmy tacy sami”, ale jako matki dwójki małych dzieci. Moim marzeniem jest, aby mój syn i córka w życiu dorosłym potrafili rozumieć emocje innych ludzi, co przyczyni się do ich szczęścia i szczęścia ich najbliższych. Mówię tu nie tylko o życiu codziennym, o związkach, przyjaźniach. Ale także o relacjach z ludźmi, którzy wyglądają inaczej, zachowują się inaczej, myślą inaczej. Nie chcę, by moje dzieci wyśmiewały inne, bo mają zniekształconą twarz, czy blizny na ciele. Nie chcę, by moje dzieci uciekały od ich rówieśników poruszających się na wózku inwalidzkim, z mózgowym porażeniem dziecięcym, czy z zespołem Downa – bo wyglądają inaczej. Chcę by wiedziały, czuły, rozumiały i potrafiły pomóc tym, którzy funkcjonują inaczej niż one. Moje marzenia się nie spełnią, jeśli to JA nie wzbudzę w swoich dzieciach empatii zaczynając już teraz, kiedy są takie małe. 

Nie bójmy się inności, nie bójmy się wprowadzać naszych dzieci w świat trudnych tematów, chorób, niepełnosprawności. 

Otwórz swoje dziecko na świat – ten prawdziwy, nie przefiltrowany. Spróbuj zrozumieć jego emocje, a na pewno wyrośnie na osobę dojrzałą, świadomą, empatyczną

A to wszystko dzięki lustrzanym drzewkom w naszych głowach 😉

Kasia

Katarzyna-Muzyka-Jacheć_CFF_pedagog

*Neurony lustrzane opisuje Joachim Bauer w  „Empatia. Co potrafią lustrzane neurony”. Pozycja z kategorii popularnonaukowych, z działu psychologii społecznej – napisana prostym językiem – zdecydowanie polecam!

Wspierają nas

Bądźmy w kontakcie

Zapisz się do Newslettera i otrzymuj informacje o szkoleniach, darmowych materiałach oraz o działaniach naszej fundacji.

made by: MUFU